Przetrwanie Izraela
Tym bardziej że te jedyne dziś dwa znaczące ośrodki żydowskie na świecie rozwijać się będą w zupełnie innych . trunkach, borykając się z zupełnie innymi problemami. Dla Izraela podstawową kwestią, jak sześćdziesiąt lat temu, gdy powstawał, nadal pozostaje samo przetrwanie. Nic nie wskazuje na to, by konflikt z Palestyńczykami miał zostać w przewidywalnej przyszłości zakończony, zaś pojawienie się na bliskowschodniej scenie politycznej atomowych ambicji Iranu radykalnie zmienia strategiczną sytuację żydowskiego państwa. Prezydent Ahmadineżad, wyrażający pewność, że Izrael "zostanie zmazany z mapy", mówi nie tylko we własnym czy irańskiej klasy politycznej imieniu, lecz także w imieniu religijno-wojskowych organizacji, takich jak Hezbollah, Hamas, Al-Kaida, które dążą do tego, by marzenia Ahmadineżada prze-kształcić w rzeczywistość. To, że Izrael ponosi znaczną część odpowiedzialności za polityczną matnię, w której się znalazł, w niczym nie zmienia faktu, że to żydowskiemu państwu, a nie jego wrogom, grozi zagłada. Zagłada, która - gdyby do niej doszło - zmieniłaby żydowską historię w sposób równie katastrofalny jak ta Zagłada, która już się wydarzyła. Nawet jeśli, jak się mimo wszystko wydaje, scenariusz taki jest nadal bardzo mało prawdopodobny, to trwający w nieskończoność konflikt wywierać będzie na losy Izraela niezwykle negatywny wpływ. Były już lata, w których więcej ludzi emigrowało z Izraela, niż doń przybywało - zaś alija pozostaje dlań nadal nie tylko ideologiczną, lecz i praktyczną koniecznością jako jedyna odpowiedź na rosnący potencjał demograficzny wrogów. Mało się jednak wydaje prawdopodobne, by amerykańscy Żydzi postanowili w znaczącej liczbie do Izraela się przenieść, i podobnie jest w innych krajach, nawet tam, gdzie - inaczej niż w USA - życie żydowskie nadal jest trudne. Atrakcyjność syjonizmu jako odpowiedzi na "kwestię żydowską" wyczerpuje się nawet w samym Izraelu, zaś państwo żydowskie, skupiające cały swój wysiłek na obronie, nie jest już, mimo sympatii europejskich